Magiczne, libertariańskie koty z kosmosu

Macie czasami tak, że zamiast robić coś pożytecznego po prostu siedzicie i zaczynają Wam po głowie krążyć różne dziwne myśli? Jak gdy np. macie dużo nauki albo dużo pracy papierkowej do zrobienia, Wasz mózg jest przeciążony, a Wy po prostu się wyłączacie i Wasze myśli zaczynają krążyć wokół naprawdę absurdalnych pomysłów. Czy wszyscy ludzie, których znam, to podstawieni aktorzy, tak jak w „Truman Show„? Może byłem kiedyś kimś innym, ale z jakiegoś tajemniczego powodu wymazali mi pamięć i wszczepili mi fałszywe wspomnienia? Może wszyscy jesteśmy wytworem czyjejś wyobraźni, może jesteśmy bohaterami książki albo filmu? Ile musiałbym kopać wgłąb Ziemi, żeby dokopać się do oceanu? Ile kosztowałoby mnie utrzymanie dinozaura? I takie myśli trwają 2-3 minuty, dopóki się nie ockniecie i nie wrócicie do pracy.

Ja w każdym razie tak mam. A raczej miałem, dopóki nie zorientowałem się, że o wiele zabawniej jest rozkminiać takie rzeczy dalej, stawiać pytania i odpowiedzi, rozwijać fascynujące teorie. Jakieś szeregi Fouriera? Pieprzyć kolokwium z analizy matematycznej, mam tu ciekawsze rzeczy do analizowania! To moje najnowsze dzieło, kiedyś może wstawię swoje starsze rozkminy (i nowsze oczywiście też).

Na planecie Felezja gdzieś w Galaktyce Trójkąta żyła sobie rasa przedziwnych stworzeń. Chodziły na czterech łapach, miały krótkie pyski, długie ciała, długie ogony, śmieszne wąsiki i miękkie futerka. Felezjanie byli wyśmienitymi telepatami i potrafili czytać w myślach. Oznaczało to absolutną wymianę informacji – nie dało się zwieść innego Felezjanina ani zablokować jego odczytu, więc każdy czytał sobie nawzajem w myślach. Dzięki temu, że praktycznie niemożliwe było zastosowanie podstępu, Felezjanom udało się zbudować idealne, anarchokapitalistyczne społeczeństwo oparte na wzajemnym szacunku i dobrowolnych kontraktach.

Najbardziej niesamowitym Felezjaninem, a właściwie Felezjanką, była Ba en Aset. Nazwijcie ją jak chcecie – boginią, czarodziejką, szamanką. Najstarsza ze wszystkich, a jednocześnie wiecznie młoda. Posiadała potężne moce psychokinezy, które pozwalały jej ochraniać resztę rasy. Świetnie sobie radziła z tą robotą, no a na pewno lepiej, niż zrobiłyby to państwowe wojsko i policja. Z racji swoich niezwykłych umiejętności była najbogatsza i najlepiej jej się powodziło, jednak nikt się na to nie oburzał ani nie odczuwał zawiści. W końcu rynek weryfikuje.

Sielankowe życie zakłócił pewnego dnia Jaszczur Kolumber, lewacki bóg sprawiedliwości społecznej. Mimo, że Jaszczur również był telepatą, to ze względu na to, że nadawał na zupełnie innych falach mózgowych, nie mógł odczytać myśli Felezjan, ale i oni nie mogli odczytać jego myśli. Nikt nie wiedział, skąd on się wziął, każdy był nieufny. Spotkanie żyjącej istoty, której myśli nie da się poznać, było dla nich czymś nowym. Niektórzy z Felezjan zaczęli śmieszkować i powstawały coraz to nowe, obraźliwe memy typu „NIE MOŻESZ PRZECZYTAĆ MYŚLI KOGOŚ KTO NIE MYŚLI„. Nie mieli żadnego Internetu, memy rozchodziły się po prostu natychmiast za pośrednictwem telepatii, w związku z czym lewacki Jaszczur nie miał do nich dostępu.

Mimo, że nie mogli poznać nawzajem swoich myśli, potrafili się za pomocą telepatii porozumiewać. Zaczęło się spokojnie, od negocjacji. Kolumber jeździł swoim busem po różnych stanach i próbował przekonać wszystkich do tzw. demokracji ludowej. Felezjanie nie byli jednak tacy głupi, w końcu wszyscy uczyli się prywatnie. Nikt mu nie ufał i wszędzie słyszał praktycznie to samo: że żyje się dobrze, nikt mu nie ufa, że jest głupi, bo demokracja ludowa to jakieś masło maślane i w ogóle to żeby spierdalał. Jaszczurowi zrobiło się smutno, ale jako, że był sprytny, postanowił zmienić taktykę. Wygłosił przemówienie o tym, że rozumie, że wola ludu jest dla niego najważniejsza, i skoro nikt nie chce równości, to on rezygnuje. Mimo, że był najpotężniejszym telepatą na terenie całego nieba północnego (nikomu na Felezji o tym nie powiedział) nie mógł nic zdziałać. Jego zdolności wykraczały poza ramy zwykłego przekazywania i odczytu myśli – on potrafił na nie także wpływać. Był wprawdzie również niezłym psychokinetykiem, ale zdążył poznać już różne miejscowe legendy o Ba en Aset, więc wolał nie ryzykować z nią konfrontacji na tym polu.

Kolumber zaczął się więc wtapiać w tłum. Wykombinował, że musi się zaprzyjaźnić z Felezjanami, lepiej ich poznać. Wtedy będzie szansa, żeby dostosować do nich swoje fale mózgowe i wykorzystać swoje zdolności telepatyczne. Mimo początkowej niechęci, Felezjanie zaakceptowali Jaszczura i zaczynali się z nim coraz lepiej dogadywać. Ba en Aset, która usłyszała o sprawie, jako jedna z nielicznych była bardzo nieufna. Ostrzegała innych, że nie można ufać obcym, a zwłaszcza lewakom. Oni jednak nie chcieli jej słuchać. Cóż – pomyślała – chcącemu nie dzieje się krzywda.

Gdy Jaszczur w końcu się dostosował i przełamał barierę fal mózgowych, rozpoczął natychmiastowy atak w obawie, że czytanie w myślach automatycznie stanie się obustronne. Felezjanie w okolicznej wiosce zaczęły skakać sobie do gardeł i się nawzajem mordować. Mało tego, obszar rażenia wciąż się poszerzał. Ba en Aset zareagowała najszybciej jak mogła. Była w stanie oprzeć się wpływowi Jaszczura, choć nie przyszło jej to wcale łatwo. Błyskawicznie wystrzeliła go wysoko w niebo i stworzyła wokół planety, kilka kilometrów nad poziomem morza okrągłą barierę, której Kolumber nie mógł sforsować. Wydawało się, że jest już po wszystkim, jednak pozostali nie zachowywali się tak jak dawniej. Byli ospali, leniwi, chcieli tylko żreć i żyć. Mimo, że osłabiony, to jednak wpływ lewackiego bóstwa był wciąż znaczący. Tak wielka była jego moc. Gdy Ba en Aset tylko się się w tym zorientowała, postanowiła przenieść całą rasę na inną planetę. Dzięki swojej psychokinezie i tajemniczemu amuletowi udało się jej wkroczyć w prędkość nadświetlną i razem z innymi Felezjanami opuściła planetę. Wiedziała dokładnie, dokąd chce się udać – na piękną, błękitną planetę, gdzie większość globu pokrywa woda, atmosfera jest przyjazna, a mieszkańcy światli, mądrzy i honorowi. Niestety, Jaszczur wyruszył za nimi w pościg i siedział im na ogonie. Odepchnęła go swoją mocą i chcąc nie chcąc, zmieniła kierunek, żeby go zgubić. W końcu dotarła do nawet podobnej do docelowej planety, Ziemi.

Wylądowali w Egipcie. Przez jakiś czas ukrywali przed mieszkańcami, ale dość szybko zostali znalezieni przez faraona Hat-Hora. Dzięki amuletowi wzmacniającemu jej moce była w stanie czytać myśli ludzi, podając za córkę lokalnego bóstwa, jakiegoś tam Ra. Początkowo oburzony i nieufny, szybko zmienił zdanie widząc, jak Ba en Aset potrafiła zbudować samą siłą umysłu olbrzymie, czworokątne ostrosłupy. Hat-Hor zaakceptował ją jako swoją boginię, podobnie jak cała ludność egipska.

Ba en Aset jako człowiek z głową kota

Tak późniejsi Egipcjanie wyobrażali sobie Ba en Aset

Wiedziała, że nie ma dużo czasu. Opuściła swoich poddanych i przeniosła się na księżyc. To był jej najnowszy pomysł. Dzięki satelicie krążącej wokół planety była w stanie stworzyć znacznie większą barierę. Niestety, musiała tam już pozostać na zawsze. Gdy Jaszczur przybył na miejsce, nie mógł jej sforsować. Bał się też zbliżyć do Ba en Aset. Jego wielka moc sięgała wprawdzie Ziemi, ale była tak osłabiona przez dzielącą go od niej odległość, że nie stanowiła zagrożenia dla telepatycznych zdolności Felezjan. Można by pomyśleć, że to koniec, że ochrzczeni później jako „koty”, mogą żyć w pokoju. Życie nie zawsze zawiera jednak happy end. Wojna toczy się dalej. Kolumber, nie mogąc tknąć Felezjan, zdołał nawiązać kontakt z jedynymi stworzeniami, których fale mózgowe były bardzo zbliżone do fal „kotów”. Z psami. Zniewolił je, wtłaczając im swoją indoktrynację. One z kolei, jako podatny materiał, przyjęły od niego nie tylko nienawiść do tej magicznej, libertariańskiej rasy. Wchłonęły także jego czerwony styl życia.

Tak oto mamy do dzisiaj sługi lewackiego Jaszczura, które chcą całymi dniami się bawić, żreć i żyć, które cieszą się, jak dostają resztki ze stołu i które bardzo szybko akceptują Cię jako swojego Pana. I nienawidzą libertariańskich „kotów”, które są ich przeciwieństwem: dumne, wyniosłe, inteligentne, czasem z konieczności akceptujące Panów, ale nigdy nie ufające im do końca, zawsze podejrzliwe, prowadząc wieczną wojnę o przetrwanie z lewackimi kundlami.

Felezjanin

Typowy, udomowiony Felezjanin, prawdopodobnie czytający Twoje myśli

A Ty, nadal jesteś zwolennikiem psów po przeczytaniu tego tekstu?

Reklamy

Informacje o Irydowy Wujek

Jestem indywidualistą, minimalistą, nonkonformistą, realistą i stoikiem. Nie lubię zarówno konformizmu jak i antykonformizmu. Lubię stand-up.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Srogie rozkminy i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Magiczne, libertariańskie koty z kosmosu

Możliwość komentowania jest wyłączona.