Jak skuteczniej walczyć z gwałcicielami?

Jest ostatnio taka akcja: mężczyźni ubierają spódniczki, robią sobie zdjęcia i wysyłają w świat z podpisem „Jeżeli kobieta wkładając spódnicę zaprasza do gwałtu, to ja też zapraszam„. Strona akcji znajduje się tutaj. Ja natomiast chciałbym zacząć od odniesienia się do artykułu na portalu wpolityce.pl, którego autorem jest Łukasz Warzecha.

Kultura gwałtu

Kultura gwałtu

Mimo, że sam uważam, że za akcję zabrano się w sposób niewłaściwy (o czym kawałek dalej), to krytyka Warzechy jest zwyczajnie chybiona.

Czy panowie pokazujący się na zdjęciach w sukienkach oczekują, iż potencjalny gwałciciel – który z założenia nie jest osobą szczególnie wrażliwą – przejmie się ogromnie faktem, że paru gości założyło damskie ciuszki, najdzie go głęboka refleksja i już nigdy, przenigdy nikogo nie zgwałci? Myślę, że wątpię.

W akcji nie chodzi tak naprawdę o przekonanie samych gwałcicieli, przecież to oczywiste. W akcji chodzi o zwrócenie uwagi na problem gwałtów i na to, że wiele osób faktycznie bagatelizuje takie sprawy i ma nastawienie typu „Jak suka nie da, to pies nie weźmie„.

Pojęcie „kultury gwałtu” zakłada zaś, że istnieje jakiś kulturowy kontekst, który do gwałtów wręcz prowokuje. W oczach lewicy jest to kontekst tradycyjnych wartości, roli mężczyzny i kobiety itd. Nie bez powodu termin „kultura gwałtu” pojawia się w sąsiedztwie pseudonauki o gender.

Autor się myli. Co prawda „kultura gwałtu” to nieco przesadzone sformułowanie, ale problem ze spaczoną świadomością występuje. Wiele osób (nie tylko mężczyzn) częściową winę zwala na ofiary gwałtu. Nieraz słyszałem i czytałem określenia typu „zasłużyła sobie na to„, „sama się o to prosiła„, „to jej wina, po co się tak skąpo ubrała„. Założę się, że sami słyszeliście takie brednie. A jeśli mi nie wierzycie to porozmawiajcie na ten temat z różnymi ludźmi – obstawiam, że się zdziwicie.

Skuteczność akcji

O ile akcja rzeczywiście jest śmieszna, to myślę, że ma szansę zwrócić uwagę na ten problem. Pamiętacie „Ice Bucket Challenge„. Akcja polegała na oblewaniu się lodowatą wodą i nominowaniu innych osób, by zrobiły to samo. Miało to zwrócić uwagę na stwardnienie zanikowe boczne i zachęcać do wpłaty pieniędzy na chorych. Mnóstwo krytyki, jeszcze więcej kpin, a akcja osiągnęła spektakularny sukces. Niby głupia zabawa, a dotarła do świadomości całych rzesz ludzi. Poczytajcie o tym tutaj.

Teraz tak: opisywana antygwałtowa akcja ma również szansę zaistnieć szerzej i dotrzeć do świadomości ludzi, ale to za mało. Sama zmiana świadomości i większe społeczne piętnowanie gwałcicieli nie pomoże, ponieważ za akcję zabrano się od złej strony.

 Co robić, jak żyć?

Jest jedna rzecz, od której trzeba zacząć i bez której nic konkretnego nie osiągniemy: trzeba zezwolić obywatelom na posiadanie i używanie broni. Każda kobieta (mężczyzna zresztą też) powinna mieć prawo do obrony wszelkimi możliwymi środkami. Bo jakie szanse ma kobieta przeciwko większemu i silniejszemu mężczyźnie? Prawie żadne. Gazy pieprzowe i kursy samoobrony? Bądźmy poważni.

dwa sposoby ochrony

 

I teraz: gdy już będziemy mieli sensowne ustawodawstwo, które a) nie będzie rozbrajać obywateli i b) nie będzie bezsensownie karać za tzw. przekroczenie obrony koniecznej na każdym kroku, to dopiero będziemy mogli mówić o poważnych akcjach przeciw gwałcicielom, które będą przemawiać do wyobraźni i nie tylko będą zmieniać świadomość społeczną, ale będą przy tym skuteczne. Bez pajacowania.

Przykład: wyobraźcie sobie tego typu plakaty

jessica hook z bronią

 

I tutaj możemy walnąć podpis: „Jeżeli uważasz, że kobieta wkładając spódnicę zaprasza do gwałtu, to nie krępuj się” lub coś w ten deseń. Prawda, że lepiej? Mocniejszy, poważniejszy przekaz, który tym razem zadziała także na świadomość samych gwałcicieli.

Polecam:

Reklamy

Informacje o Irydowy Wujek

Jestem indywidualistą, minimalistą, nonkonformistą, realistą i stoikiem. Nie lubię zarówno konformizmu jak i antykonformizmu. Lubię stand-up.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przemyślenia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Jak skuteczniej walczyć z gwałcicielami?

  1. Andanowa pisze:

    Jako kobieta, która od lat nie wiadomo dlaczego zastanawia się czy dałaby radę się obronić, gdyby ktoś chciał jej zrobić taką krzywdę nie mogę się zgodzić z kilkoma rzeczami w Twoim tekście. Po pierwsze, jak sobie to wyobrażasz z tą bronią? Że będziemy ją nosiły na co dzień w torebce? Prawie dwa lata temu kupiłam sobie maleńki gaz pieprzowy i uwierz mi, do tej pory nie wzięłam go ze sobą ANI RAZU! Bo mam obawy, że mógłby sam się uruchomić czy coś w tym stylu. Zresztą, przecież nie szłabym ze spluwą w ręce, a nim znajdę coś w torebce i jeszcze to odbezpieczę to już dawno byłabym zgwałcona.
    Po drugie ta akcja ma jeszcze jedno dno, którego nie dostrzegł ani autor tekstu, do którego się odwołujesz (chyba) ani Ty. To przede wszystkim kampania, która wspiera kobiety. Pokazuje nam, że większość mężczyzn nie chce nas zostawic z tym problemem. Że jeśli ktoś mnie na ulicy zaatakuje, to ten w spódnicy postara się mi pomóc. I to jest w niej chyba najważniejsze.
    Wybacz nieco pretensjonalny „ton”, po prostu emocje w takich tematach nie mogą być ukryte.:)
    P.S. ostatnie zdjęcie też mnie boli – „to śmiało, nie krępuj się” a potem „wyrwij jej tą spluwę i do dzieła”… Tak mi to brzmi.

    Lubię to

    • irydowyvujek pisze:

      Jeśli chodzi o broń noszoną w torebce, to nie koniecznie musisz mieć problem z szybkim jej wyjęciem i odbezpieczeniem, wszystko zależy od sytuacji, czy ktoś Cię śledzi, czy goni, czy zaatakuje z zaskoczenia. Czasami broń nic nie da, ale nie chodzi o zwiększenie bezpieczeństwa do 100%, bo to niewykonalne, lecz o zwiększenie szans. No i nikt nie mówi, że musisz nosić broń, ale ja, będąc gwałcicielem, czy jakimkolwiek napastnikiem czułbym się o wiele mniej pewnie wiedząc, że w danym kraju każdy może nosić przy sobie broń. Na marginesie to wiele kobiet nosi spodnie więc mogą mieć broń za pasem.

      Nad tym drugim dnem myślałem, ale jest ono dla mnie zupełnie nieprzekonujące. Według mnie taka kampania może poprawić kobietom humor, to wszystko. Jest taki przykry, psychologiczny mechanizm, który sprawia, że im więcej jest świadków danego zdarzenia, tym mniejsza jest szansa, że ktokolwiek zareaguje. Nie jestem w stanie tego dowieść, ale dałbym sobie głowę uciąć, że te fotki w spódnicach to wszystko, co większość z tych facetów kiedykolwiek zrobi w tej sprawie. Ot pojawia się możliwość „pomocy” kobietom bez ryzykowania własną głową. I sporo kobiet podziela zdaje się to zdanie – czytałem mnóstwo komentarzy obrażonych tą akcją.

      Proponowany tytuł do zdjęcia mógł mi wyjść niefortunnie, wymyśliłem go i wklepałem na poczekaniu, ale wiesz, że nie o to mi chodzi.

      Polecam przeczytać wpis http://www.hoplofobia.info/o-skutecznosci-broni-palnej-w-defensywie-raz-jeszcze/ ze szczególnym zwróceniem uwagi na przypis [2].

      Nie musisz przepraszać za ton, nie jestem jednym z tych blogerów, którzy obrażają się na ostrą krytykę. Wolę to od komentarzy, w których najpierw wyszczególnione jest wszystko, z czym autor komenta się zgadza, a swoją dalszą krytykę rozmiękcza łagodzącymi zwrotami, żeby broń Boże nie urazić uczuć blogera. Jak piszesz w miarę po polsku, w miarę sensownie, w miarę na temat i mnie bezpodstawnie nie obrażasz, to możesz pisać, co chcesz:)

      PS Wydaje mi się, że źle rozumiesz znaczenie słowa „pretensjonalny” i że chciałaś użyć innego przymiotnika.

      Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.