Spuść ten sztuczny puryzm w kiblu

Jestem fanem poprawności językowej. Uważam, że powinniśmy dbać o język i zwracać uwagę na poprawną pisownię (dzięki, Marek:)). Jednak niestety, wokół naszego języka narosły też pewne sztuczne zasady, które nie mają na celu utrzymania ani logiczności, ani klarowności języka. Ot są, żeby być. Co najciekawsze, nie pochodzą wcale od niedouczonego ludu, a ze środowiska polonistów. Już chodząc do szkoły, niektóre zasady uważałem za głupie i jak się okazało, intuicja mnie nie zawiodła, bo moje przypuszczenia potwierdzają językoznawcy tacy jak Mirosław Bańko czy Jan Miodek. Przejdźmy do rzeczy. Trzy najczęstsze mity nauczane przez polonistów:

Nauczyciel i uczniowie

„Nie zaczynaj zdania od bo, ale, i, a, że…”

Chyba najpopularniejsza bzdura dotycząca języka polskiego. Zaczynanie zdania od spójnika nie jest żadnym błędem. Wszystko zależy od kontekstu, ponieważ wyrazy takie jak bo czy ale odnoszą się do tego, co było pisane przed chwilą. Niby dlaczego jest to błąd, gdy przed spójnikiem stoi kropka, ale już nie, gdy stoi przecinek? Jest to zresztą popularny zabieg: rozbijamy jedno zdanie (niekoniecznie takie ze spójnikiem) na dwa zdania, żeby dobitniej wyrazić pewną myśl. Weźmy przykład podany przez Mackiewicza:

  1. Powinieneś rzucić palenie od dzisiaj.
  2. Powinieneś rzucić palenie. Od dzisiaj.

Albo gdy rodzic krzyczy na dziecko:

Posprzątaj zabawki! Ale już!

Chociaż w mowie taki rozdział na dwa zdania nie zawsze jest tak widoczny.

Czasami użycie spójnika na początku zdania rzeczywiście jest błędne. Jest tak wtedy, kiedy nie ma odpowiedniego kontekstu, kiedy dany spójnik do niczego się nie odnosi. Czyli np. nie używamy takich wyrazów na początku artykułu albo książki. Choć i tutaj są pewne wyjątki, bo czasami akcja książki zaczyna się w środku dialogu: wówczas zdanie może się zaczynać od spójnika, mimo że czytelnik nie zna jeszcze kontekstu.

„Piszemy wielką, a nie dużą literą”

Też Was tak uczyli? Bo mnie tak. Nauczycielka zawsze mi powtarzała „Duże to jest piwo!” Ja z kolei się zastanawiałem: dlaczego? Co za różnica, której formy używam? Obydwie są przeciwieństwami małej litery. No więc zgadnijcie co: w której poradni językowej bym o tym nie czytał, to językoznawcy (np. Mackiewicz i Bańko) dopuszczają obie formy. Co ciekawsze, Jan Miodek ostro krytykuje „wielką literę”:

Czy zauważyli Państwo, że w całym dzisiejszym odcinku posługiwałem się tylko wyrażeniem „duża litera”? – Będę tak robił do końca życia, bo „wielka litera”, która wdarła się do słowników i podręczników szkolnych, też mnie wyjątkowo irytuje. Przecież parom przeciwieństw typu zimny – ciepły, niski – wysoki, wąski – szeroki, lekki – ciężki, pionowy – poziomy, prosty – krzywy, chudy – gruby itp. od zawsze towarzyszy przeciwstawna para mały – duży. Wielki to jest duży + nacechowanie emocjonalne (wielkie chłopisko, wielka baba, wielki gmach, wielki zwierz). Jak można określać mianem wielkiej literę?!!

 „Fajny? Nie ma takiego słowa!”

Pani Frał: Na dziś mieliście przeczytać „Królewnę Śnieżkę”. Czy wszyscy przeczytali?
Klasa: Tak!
Pani Frał: I jak wam się podobała? Anusiak?
Anusiak: Yyy… no ten no, tego, fajna!
Pani Frał: Nie mówi się „fajna”! Nie ma takiego słowa jak „fajna”, gamoniu!
Anusiak: Nie ma? Jak to nie ma?
Pani Frał: W języku polskim nie ma! Książka może być ciekawa, interesująca, cudowna, fascynująca, jaka jeszcze, Czesiu?
Czesio: Mmm… Zajebista.

Nie ma? No jak nie, ma jak jest? Spójrzcie tutaj. Tak, to prawda, że używa się tego słowa tylko w mowie potocznej. Tak, to prawda, że jest nieprecyzyjne. Zuboża też słownictwo, ponieważ jest ogólnym określeniem na wszelkie pozytywne odczucia. Rozumiem więc całkowicie nauczycieli, którzy reagują na nie alergicznie i je zwalczają. Ale ono istnieje. Język wciąż ewoluuje, znaczenia starych słów się zmieniają, nowe słowa powstają. Najczęściej słowa powstają przez zapożyczenia z języków obcych, ale z tym nie wygramy. Zresztą nie widzę w tym nic negatywnego. Możemy nie lubić i nie akceptować niektórych słów, ale nie możemy udawać, że ich nie ma. Bo one nie znikną.

Moja rada jest taka jak zwykle: myślcie za siebie. Jeśli uważacie, że jakieś zasady nie mają sensu, to nie bójcie się przestać ich używać. Nawet jeśli się mylicie, to i tak z pewnością piszecie lepiej niż większość społeczności ‚internetów”. A najlepiej skonfrontować swoje zdanie z językoznawcami.

Reklamy

Informacje o Irydowy Wujek

Jestem indywidualistą, minimalistą, nonkonformistą, realistą i stoikiem. Nie lubię zarówno konformizmu jak i antykonformizmu. Lubię stand-up.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przemyślenia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.