Nie myśl zbyt pozytywnie

affirmations-441457_640

Pozytywne myślenie„, „Potęga podświadomości” – spotkaliście się z takimi pojęciami? Jeśli tak, to możliwe, że mieliście kontakt z niuejdżowskim szajsem, który niektórzy zwolennicy podpinają pod naukę. Żaden przyzwoity naukowiec się do czegoś takiego oczywiście nie przyzna, więc co cwańsi określają to parapsychologią czy paranauką, czyli czymś wykraczającym poza naukę, czego ta nie jest w stanie ogarnąć, bo jest zbyt ograniczona. Ponieważ podświadomość faktycznie ma spore możliwości, a pozytywne myślenie rzeczywiście może odmienić nasze życie, postaram się z grubsza nakreślić mechanizmy, które tym rządzą (chociaż powinny one być wszystkim doskonale znane) i postawić granicę w miejscu, w którym kończy się nauka, a zaczyna się ta pseudonaukowa ideologia.

Co ten New Age

medytujący ludzie

New Age to kult, który wierzy, że ludzkość jest w kryzysie i znajduje się pomiędzy dwiema erami. Nowa Era będzie wspaniała, będzie jeden, światowy rząd, nie będzie religii, głodu, wojen i wszyscy będą się kochać i szanować. Przynajmniej tak mówiono pięćdziesiąt lat temu, nie wiem, czy to już jest ta Nowa Era, czy granica przejścia się przesunęła, czy może po prostu „międzyerze” zajmuje taki kawał czasu. Nie zagłębiałem się.

Wierzenia New Age w skrócie: wszystko jest jednością, Bóg jest tak naprawdę kosmiczną energią, wszyscy mamy moc, nauka ssie, więc ją olewamy, a po śmierci zamienimy się w jakiś rodzaj energii. Brzmi głupio, ale sprzedają swój produkt świetnie. Wiele osób, praktykując różnego rodzaju afirmacje, nie ma pojęcia, że ma do czynienia — pośrednio lub bezpośrednio — z jakimś dziwnym kultem kosmosu.

Niektóre książki i blogi są pisane językiem bezpośrednim, więc łatwo rozpoznać, z czym mamy do czynienia. Jeśli pojawiają się słowa-klucze takie jak Prawda, WszechświatJedyny Uniwersalny Umysł (serio, takie określenia się pojawiają) to możecie przestać czytać.

Ci cwańsi cytują fragmenty Biblii. Np.

„Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie a spełni się wam.”

Co prawda Jezus kazał się modlić, a nie spełniać swoje życzenia magiczną mocą myśli, ale ludzie to kupują. Nawet niektórzy duchowni katoliccy czy protestanccy. Jeszcze cwańsi powołują się na znanych naukowców.

Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona do tego, co wiemy i rozumiemy teraz, podczas gdy wyobraźnia obejmuje cały świat oraz wszystko, co będzie do poznania i zrozumienia.

Poznajecie? To Einstein. Najpierw cytują coś takiego, a potem przechodzą do wyobrażania sobie bogactwa, bo takie myśli będą przyciągać prawdziwe bogactwo. Nie jestem pewien, czy Einstein właśnie to miał na myśli.

Zaraźliwe koncepcje

Ale śmieszny skorp

Ideologia ta się rozprzestrzeniła i szybko została podłapana przez innych, także dzisiaj ludzie propagujący myślenie życzeniowe i myślenie magiczne (bo tak się powinno to nazywać) mogą nie mieć nic wspólnego z New Age. Mogą być zwykłymi naciągaczami albo idiotami.

Myślenie życzeniowe

Jeśli myślimy pozytywnie, spotykają nas same dobre rzeczy.

Czyli jeśli jest źle, zacznij myśleć pozytywnie, a zaczniesz „przyciągać” same pozytywne rzeczy. Coś w tym jest, ale nie ma to nic wspólnego ze sprawczymi, magicznymi myślami. Gdy myślimy pozytywnie, mamy więcej motywacji i energii, więc pozytywne myślenie bezpośrednio wpływa na nasz organizm, naszą postawę, nasz wygląd i podejmowane przez nas akcje. W związku z tym działamy lepiej, inni postrzegają nas inaczej, my mamy przez to jeszcze większą motywację itd. Prosta psychologia, samonapędzający się mechanizm.

Mimo to złe rzeczy wciąż będą się przytrafiać i trzeba być na to przygotowanym. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to ma skrzywione widzenie przez różowe okulary i nie zauważa niebezpieczeństw. Jest to kwestia zbyt pozytywnego nastawienia. Tak samo jest oczywiście z nastawieniem zbyt negatywnym. To tak jak wtedy, gdy jedziecie gdzieś samochodem i się bardzo śpieszycie. Często moglibyście wówczas przysiąc, że czerwone światła zmówiły się przeciw Wam i że zawsze tak jest tylko wtedy, gdy nie macie czasu. A gówno prawda, bo przecież tak samo się zdarza, gdy macie dużo czasu. Tylko wtedy nie zwracacie na to uwagi.

Myślenie magiczne

To, w co wierzysz, staje się prawdą.

To już grubsze rzeczy. Tu już nie chodzi o to, że pozytywnymi myślami będziecie przyciągać dobre rzeczy, tutaj swoimi myślami kreujecie rzeczywistość z konkretnych rzeczy, których tylko sobie zażyczycie, tak wielką macie moc. Aż dziw, że nie dostaliście jeszcze listu z Hogwartu.

Nieskończone możliwości, zero ograniczeń. No bzdura taka, że aż głupio mi sugerować, że ktokolwiek, kto kiedykolwiek będzie to czytać może nie rozumieć, na czym to polega. Dokładnie na tym samym co myślenie życzeniowe. Świadomie, a częściowo pewnie i podświadomie nastawiamy się na konkretny cel. Często również podświadomie, pod skórą, możemy przeczuwać, co może nas wkrótce dobrego spotkać. Podświadomość bowiem ma faktycznie wielką moc, rozwiązuje za nas problemy i przewiduje przyszłe zdarzenia na podstawie przesłanek, które umykają naszej świadomości. Czytałem gdzieś (chyba w „Potędze podświadomości” Murphy’ego) taką historię o kobiecie, która widziała na wystawie torebkę, i tak bardzo ją chciała, i wysyłała do Wszechświata intensywne myśli, że jej chce, i tego samego dnia chłopak kupił jej tę torebkę z jakiejś tam okazji, mimo że ona nic mu o tym nie mówiła. Czyż to nie ostateczny dowód na magiczną moc myśli?

Co do braku ograniczeń, to jeżeli jesteś po trzydziestce, pijesz, palisz i ostatnio biegałeś na wuefie w szkole to mam dobrą wiadomość: jeśli zaczniesz boksować i zdobędziesz pasy WBA, WBC, IBF i WBO to będziesz sławny i bogaty. Co Cię powstrzymuje? Jedyne, co musisz zrobić, to może zainwestować w kilka książek od Louise Hay i może paru innych autorów, którzy wiedzą, że dla człowieka nie ma ograniczeń.

Tak przy okazji: wiecie, ile osób przez tego typu porady wpada w depresję? Nie jest ich mało. Wyznaczają sobie nierealistyczne cele i marnują mnóstwo czasu na intensywne wizualizacje, które w ostatecznym rozrachunku gówno dają. Marnują życie, mają się coraz gorzej, a ponieważ uwierzyli, że sukces zależy tylko od ich dobrych chęci, to ich samoocena spada do zera. Podobno dochodzi nawet do prób samobójczych. Nie czytaliście o czymś takim? No w sumie dziwne by było, gdyby taka np. Rhonda Byrne umieszczała takie opinie na okładce. Myślę, że wpływałyby na sprzedaż gorzej niż „ta książka odmieniła moje życie!” Wyobraźcie sobie, że kupujecie książkę o pozytywnym myśleniu, a z tyłu na okładce opinia czytelnika pierwszego wydania”Ta książka wpędziła mnie w depresję!

Relatywizm moralny

 Nieważne, kim jesteś, ważne, za kogo się uważasz.

To jest świetny cytat. Myślę, że coś takiego mogłoby być mottem Breivika. „Nie jestem zabójcą. Jestem prawicowym bojownikiem, obrońcą wartości chrześcijańskich, przyszłym regentem Norwegii„. Czy ktokolwiek śmiałby się kłócić?

Jak będziecie o tym rozmawiać z jakimś zwolennikiem tej ideologii, pewnie w końcu usłyszycie, że macie zamknięty umysł, że nauka nie jest najlepszym sposobem poznania, że mechanizmy działania Uniwersalnego Umysłu wykraczają poza Wasze rozumowanie, i wiele innych, podobnych argumentów. Strzelcie komuś takiemu w pysk. Jeśli jego myśli są tak wszechmocne, jak twierdzi, to niech je na Was naśle.

Motywatory

make things happen

W Internecie można się natknąć często na zasady, które są streszczeniem myślenia życzeniowego i magicznego i stanowią motywację. Myślę, że ich nie trzeba odrzucać, o ile najpierw przesiejecie je przez logiczne myślenie i nie zaczniecie próbować wcielać w życie nierealnych marzeń. Asia wrzuciła ostatnio siedem zasad Huny. To stary, hawajski system wierzeń oparty na jakimś większym rytmie, energiach wszechświata i takich tam dziwactwach. Jeśli tylko będziemy pamiętać o tym, że te zasady powstały w czasach, kiedy jeszcze nikt nie mógł wyjaśnić pewnych fenomenów odwołując się do nauki i psychologii, to mogą one nawet stanowić dobrą motywację. Wystarczy je trochę przeredagować. A siódma zasada jest nawet całkiem rozsądna bez poprawiania jej.

Mini-poradnik pozytywnego myślenia

Teraz przedstawię Wam, całkiem za darmo, moje porady dotyczące pozytywnego myślenia, które właśnie przed chwilą sformułowałem:

  1. Pamiętaj, że potęga podświadomości działa, ale kryją się za tym tylko mechanizmy kontrolowane przez Twój umysł.

  2. Stawiaj sobie ambitne cele, ale nie trać czasu na próby realizacji nierealistycznych marzeń. Każdy cel rozbijaj sobie na mniejsze cele, a mniejsze cele na jeszcze mniejsze cele, tak, żeby ułożyć sobie jasną drogę do sukcesu.

  3. Wizualizowanie sobie własnego sukcesu i powodzenia jest ważne, ale jeszcze ważniejsza jest intensywna praca nad sobą.

  4. Miej pozytywne nastawienie, ale nie zaniedbuj tego, co może pójść nie po Twojej myśli i staraj się na to również przygotować.

  5. Twoja przyszłość zależy głównie od Ciebie, ale nie lekceważ wpływu czynników zewnętrznych. Nie bój się zmieniać planów, jeżeli pojawią się nieprzewidziane przeszkody do przeskoczenia. Nie wszystko jest możliwe.

Może powinienem je opatentować? Macie pomysł na chwytliwą nazwę?

Reklamy

Informacje o Irydowy Wujek

Jestem indywidualistą, minimalistą, nonkonformistą, realistą i stoikiem. Nie lubię zarówno konformizmu jak i antykonformizmu. Lubię stand-up.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przemyślenia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Nie myśl zbyt pozytywnie

  1. Socjopatka pisze:

    Hm pomysłu na nazwę nie mam, ale tak poważnie zaskoczyło mnie to, że niektórzy tak serio traktują tego typu porady parapsychologicZne. Do tego stopnia, że kiedy im się nie udaje wpadają w depresje. Słabo. Z drugiej strony jednak to też trochę smutne, że są osoby na tym świecie, które tak ślepo wierzą w słowa zapisane w jakiś tam poradnikach, bez przefiltrowania tych informacji.

    Polubione przez 1 osoba

    • irydowyvujek pisze:

      Tacy ludzie są wszędzie dookoła, jest ich większość. I oni głosują:)

      Zachodzi tutaj połączenie efektów dwóch mechanizmów psychologicznych: autorytetu (bo w końcu ktoś napisał książkę, którą ktoś sprzedaje, a nie daj Boże ten ktoś ma jeszcze jakiś tytuł naukowy) i społecznego dowodu słuszności (bo w końcu bestseler, tysiące czy miliony sprzedanych egzemplarze i te pozytywne opinie). Dodatkowo może jeszcze dochodzić tendencja do chodzenia na skróty: jak ktoś stosuje się do tych rad, myśli pozytywnie i zaczyna się lepiej czuć, to dla niego to działa i sprawa jest zamknięta – widać to wszystko musi być prawdą.

      Jeśli przypadkiem interesuje Cię ta tematyka, to polecam „Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka” Cialdiniego.

      Lubię to

  2. suit your life up pisze:

    Na niektóre czynniki zewnętrzne faktycznie nie mamy wpływu i wtedy pozytywne myślenie się przydaje, żeby nauczyć się godzić z rzeczami, których nie możemy zmienić lub nie poddawać się kiedy napotkamy pierwsze trudności.
    Ale faktycznie najważniejszym czynnikiem na drodze do sukcesu jest nasze (przemyślane) działanie. Piszę przemyślane, bo mogę mieć dobre intencje, ale jeśli nie wiem jak stworzyć dobry plan i jak się zabrać za jego realizację, to skończę pełen frustracji w tym samym miejscu, w którym (nie)zacząłem.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Adrian Bysiak pisze:

    Pięknie to napisałeś, można pozytywnie myśleć, można się pozytywnie motywować, niestety Ci wszyscy „macherzy” mają jeden problem – zapominają o tym wspomnieć, przez co tymi wszystkimi pozytywami dosłownie zabijają czasami człowieka.

    Z pozytywnym myśleniem jest dokładnie tak jak wspomniałeś. Myślimy pozytywnie – nasza podświadomość reaguje na wiele rzeczy których dotknięcie przybliża nas do celu.

    Analogicznie to tak jak z nowym samochodem. Zanim go kupimy – na mieście nie widzimy takich aut. A kiedy już kupimy samochód, nagle coś się wydarza w naszej głowie i wszędzie widzimy ten sam model auta.

    Umiar i równowaga, zawsze !

    Polubione przez 1 osoba

  4. Świetny post!
    Dzięki za porady! :)
    Dziwi mnie ta ilość osób wierząca w tego typu poradniki. Przecież od samego czytania nic się nie zmieni… Uważam natomiast, że dzięki ciężkiej pracy, myśleniu i marzeniom można odnieść sukces. :)
    Pozdrawiam!
    Ola

    Polubione przez 1 osoba

  5. Ehdi Mars pisze:

    Fajnie to opisałeś. Ja mam niestety w ogóle odwrotnie niż napisane w tych poradnikach i wszędzie. Jak się nastawiam pozytywnie i zakładam, że coś mi się uda, np. jak zdanie egzaminu to z reguły jest masakra i odwraca się to negatywnie. Natomiast jeśli nastawię się na NIE, to z reguły wychodzi odwrotnie. Dziwne to ale tak mam. W celach długofalowych myślę pozytywnie ale przyziemnie raczej pesymistycznie, bo u mnie to tak jakby pozytywne myślenie zabijało sukces. Kto to ogarnie ? :P

    Polubione przez 1 osoba

    • irydowyvujek pisze:

      Cóż, skoro dla Ciebie działa, to nie będę się aż tak czepiać. Ale pesymizm mimo wszystko postarałbym się odstawić, bo dosłownie zaciemnia rzeczywistość. Chociaż warto się zastanowić, kim się naprawdę jest – znam pesymistów, którzy nazywają się realistami i realistów, którzy nazywają się pesymistami:)

      Lubię to

      • Ehdi Mars pisze:

        He he he ja w sumie to myślę o pozytywnie o życiu i nie staram się roztaczać przed sobą jakichś wybitnych czarnych wizji. Zawsze jednak jak się napalę na coś jak szczerbaty na suchary i już witam się z gąską, los z reguły daje mi liścia między oczy. Czasem po prostu jak czekam na jakieś rozstrzygnięcie to staram się w ogóle nie wizualizować wyniku i wtedy jest ok.

        Polubione przez 1 osoba

      • irydowyvujek pisze:

        I to jest najzdrowsze podejście.

        Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.