Czy Twój głos się liczy?

arkusz wyborczy

Zbliżają się wybory prezydenckie, więc dzisiaj kilka słów o nich. Nie będzie tu dziś agitacji, ale jak zawsze przed wyborami nasila się ludzka głupota i znowu słychać te same, bezsensowne kwestie. Mam więc nadzieję pogrzebać w piachu niektóre opinie i zwiększyć świadomość choć kilku osób.

Głosy zmarnowane i niezmarnowane

W wyborach prezydenckich będę głosować na Andrzeja, bo to mniejsze zło. W zasadzie postulaty Mariana bardziej mi się podobają, ale on ma za małe poparcie, głos na niego to głos zmarnowany.

Możemy tutaj przyjąć dwie sensowne koncepcje. Nie szukajcie ich w książkach o teorii polityki, bo to są moje konstrukcje myślowe. Możemy spojrzeć na głosy w skali makro (czyli jako na sumę wszystkich głosów) lub w skali mikro (czyli patrzeć na każdy głos pojedynczo).

Jeśli spojrzymy na nie w skali makro, to nie ma czegoś takiego jak głos zmarnowany, ponieważ poparcie każdego kandydata jest odzwierciedleniem poglądów i preferencji ludu. Tzn. tylko teoretycznie, bo mamy fatalny system głosowania i wyborców-idiotów, ale o tym potem.

Jeśli chcemy zaś rozpatrywać sprawę bardziej taktycznie i przyglądać się każdemu głosowi z osobna, to wszystkie głosy są zmarnowane! Myślisz, że skoro Grzechu i tak przegra, to cokolwiek zmieni, jak będziesz głosować na Andrzeja, byle Bronisław nie wygrał? Ale jeśli Andrzej przegra choć jednym głosem, to Twój głos i tak jest na nic, bo przegrałby i bez Ciebie. A jeśli jakimś cudem wygra choć dwoma głosami, to Twój głos też będzie zmarnowany, bo wygrał i bez Ciebie. To oczywiście skrajnie nieprawdopodobne przypadki, bo rzeczywiste różnice w głosach liczone są w setkach tysięcy albo nawet w milionach, co czyni argument „zmarnowanego głosu” jeszcze śmieszniejszym.

Tak, możesz powiedzieć, że gdyby każdy głosował na „mniejsze zło„, zamiast na słabszych kandydatów, to nie wygrałoby większe zło. Ale ja tak samo mogę powiedzieć, że gdyby każdy zapoznał się ze wszystkimi programami i głosował według własnego sumienia, to wyniki wyborów wyglądałyby jeszcze inaczej, a dwaj główni kandydaci mieliby problem dostać się do drugiej tury.

Obywatelski obowiązek

Kolejny moronizm, który słyszę zbyt często (i to mimo tego, że nie oglądam TV). „Jeśli jesteś prawdziwym patriotą, to spełnij swój obywatelski obowiązek i pójdź oddać głos„. Moja opinia brzmi: nie musisz głosować! Oczywiście najrozsądniej jest się interesować polityką, gospodarką, ideologiami, przyjrzeć się dokładnie wszystkim kandydatom i zagłosować na najlepszego, bo smutna prawda jest taka, że możesz się nie interesować polityką, ale polityka interesuje się Tobą. Ale nie daj sobie wcisnąć bzdur o „obywatelskim obowiązku. Znam mądrych ludzi, którzy nie głosują. Dla jasności rozrysowałem tabelkę.

tabelka głosowania

 

I tak, jest już za późno, żeby zacząć się interesować. Nie chodzi tylko o samą scenę polityczną (a właściwie to o nią chodzi akurat najmniej), ale o poznanie różnych idei i filozofii, rozmaitych proponowanych rozwiązań, ich zalet i wad itd. Także możesz odpuścić sobie wybory prezydenckie i zacząć czytać jakieś książki, najlepiej z różnych nurtów. Gwarantuję Ci, że do wyborów parlamentarnych będziesz mieć inne spojrzenie.

Oczywiście nie jestem w stanie wiele poradzić na ludzi, którym się tylko wydaje, że się znają (tutaj już muszę zaufać Waszej roztropności i uczciwości), albo – co gorsza – wiedzą, że się nie znają, ale znają kogoś „mądrego” i będą głosować tak jak on. Chciałbym Wam więc pokazać pewne przydatne narzędzie typu „Election Last Minute„, którego możecie użyć. Jest to test wyborczy, który możecie znaleźć tutaj, i jest to prawdopodobnie najlepszy tego typu test w polskiej sieci.

Latarnik wyborczy

Odpowiadacie kolejno na pytania o Wasze poglądy na różne tematy, które przewijają się w obecnej kampanii prezydenckiej. Jeśli nie do końca jesteście w temacie, to możecie kliknąć „Wyjaśnienie” i wyskoczy Wam krótki opis sprawy oraz najczęstsze argumenty za i przeciw. Jeśli dalej nie wiecie, co wybrać, możecie kliknąć „nie mam zdania„. Do każdej odpowiedzi przyporządkowujecie jedną z trzech opcji: „bardzo ważne„, „ważne” lub „mało ważne„.

Na końcu pojawi się Wam procentowy wynik zgodności Waszych poglądów w konkretnymi kandydatami. Pamiętajcie jednak, że odpowiada za to jakiś algorytm, który niekoniecznie trafnie odzwierciedla rzeczywistą zgodność, więc traktujcie ten wynik pomocniczo. Co jest z kolei istotne, to odpowiedzi kandydatów. Warto przeczytać wszystkie, bo kandydaci często rozwijają tam swoje myśli. Często się na coś zgadzają lub nie zgadzają, „ale” coś tam. Poza tym czytanie wszystkich wypowiedzi wszystkich kandydatów to dobra okazja, żeby się już czegoś nauczyć, bo można tam poznać różne opinie, skonfrontować je i wyciągać własne wnioski.

Oczywiście pojawia się jeszcze jedna kwestia, czyli czyny. Uwzględniliśmy już wynik procentowy liczony przez algorytm, uwzględniliśmy wypowiedzi każdego z kandydatów, ale to wszystko tylko słowa, a liczy się to, co będą robić. Jeśli więc nie ufacie jakiemuś kandydatowi albo wiecie z doświadczenia, że jego czyny nie do końca pokrywają się z zapowiedziami, to musicie koniecznie na to wziąć poprawkę.

System wyborczy

Na koniec kilka dygresji na temat tego, jak wybory są zaprojektowane. A są zaprojektowane źle, są nieprzyjazne wyborcom. Jest to system, dzięki któremu można właśnie straszyć ludzi zmarnowanym głosem, a potem manipulować nimi za pomocą sondaży. Bo to sondaże budują preferencje wyborcze. A wszystko można by zmienić za pomocą tylko jednej modyfikacji: wystarczyłoby wprowadzić np. metodę Schulzego albo metodę natychmiastowej dogrywki. W tych systemach nie zaznacza się jednego kandydata, ale numeruje się ich według preferencji od takiego, który nam pasuje najbardziej do takiego, który nam pasuje najmniej. Potem, zależnie od metody idą w ruch odpowiednie algorytmy i mamy całkiem niezłe odzwierciedlenie woli ludu.

Moim faworytem byłaby metoda natychmiastowej dogrywki, bo jest uczciwa i zrozumiała. Wszystkie rundy odbywają się niemal natychmiast, bez kolejnych głosowań. Najpierw liczy się głosy wszystkich kandydatów z pierwszego wyboru, najsłabszy odpada, ale głosy ludzi, którzy na niego głosowali, przechodzą na ich drugi wybór. Następuje druga runda, kolejny kandydat odpada itd. W końcu zostaje jeden kandydat, który wygrywa w ostatniej rundzie.

I nagle argumenty mniejszego zła i zmarnowanego głosu nie mają już prawa bytu. Oczywiście główni gracze będą przeciwni takiemu rozwiązaniu, bo wtedy szybko zniknęliby ze sceny politycznej. Tak to wygląda. Duzi gracze nie chcą wpuścić małych, więc manipulują, jak mogą. Ale przynajmniej Wy się nie dajcie. Jeśli się znacie, włóżcie w to trochę wysiłku, poznajcie kandydatów i zagłosujcie zgodnie ze swoim sumieniem, wbrew sondażom. A jeśli się nie znacie, to nie idźcie 10 maja do urn.

Reklamy

Informacje o Irydowy Wujek

Jestem indywidualistą, minimalistą, nonkonformistą, realistą i stoikiem. Nie lubię zarówno konformizmu jak i antykonformizmu. Lubię stand-up.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przemyślenia i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Czy Twój głos się liczy?

  1. Gryf pisze:

    w przypadku wyborów prezydenckich, ludki mogą sobie nie pójść na wybory, bo i tak zostaną rozstrzygnięte. Gorzej z referendum, które jest ważne dopiero przy określonym % frekwencji ;)

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.